Biografia
koncert gitarowy warszawa

Urodził się dawno temu w podwarszawskiej wsi Szczecin, gdzieś pomiędzy Świnoujściem a Kołobrzegiem, z ojca i z matki, tylko nie wiadomo po co.

Już od najmłodszych lat nie przejawiał żadnych zdolności artystycznych, że o muzycznych nie wspomnę. Za to interesował go seks, który uprawiał z sąsiadką Halinką, w wywróconej na bok, beczce po kiszonej kapuście. Upodobanie to pozostało mu do dzisiaj (myślę oczywiście o Halinkach, nie o beczkach).

Pierwsze kontakty seksualne okazały się fatalne w skutkach – zostali przyłapani na gorącym uczynku i, mimo niepełnoletności (razem mieli wtedy siedem i pół roczku), surowo ukarani. Wtedy to Witek po raz pierwszy stwierdził, że Halinka krzyczy w Cis, a on w A.

Ale nie miało to żadnego znaczenia wobec bólu siedzenia.

Do szkół uczęszczał w charakterze prymusa i o mało co zostałby porządnym obywatelem, ale na szczęście Los czuwał nad nim i zetknął go z gitarą. Od tego czasu wszystko się pozmieniało i szlag trafił normalne życie.

W ramach „życia nienormalnego” nagrał najpierw dwie płyty – jedną ze swoim zespołem „Acid Flamenco” (1995), a drugą i trzecią z zespołem swoim „Red Pink” (1997 i 2002).

W ramach w/w życia i zainteresowania (nie wiadomo po co) sztuką flamenco, stworzył jedyny w Europie Wschodniej Festiwal Flamenco, na który przyjeżdżali najwięksi mistrzowie gitary z Paco Penią i Tomatito na czele, a na który nie przyjeżdżały żadne media centralne, jako że festiwal odbywał się na totalnym zadupiu, czyli w Kościanie.

Trzykrotnie, w latach 1995-97, został wybrany najlepszym gitarzystą flamenco w Polsce, w ankietach fachowego periodyku „Gitara i Bas”, co oczywiście nie ma żadnego znaczenia.

Jak mu się chciało i chce, to grał i gra z najlepszymi polskimi muzykami, że wymienię Józefa Skrzeka i SBB, Tomka Szukalskiego, Jurka Styczyńskiego (Dżem), Andrzeja Przybielskiego (grupa Niemen), Wojtka Hoffmanna (Turbo) i Marka Radulego (ex. Budka Suflera). Właśnie z nimi nagrał bardzo dziwną i „zakręconą” płytę pod szyldem „Undertow” (2003), nawiązującą do najlepszych tradycji jazzu i rocka. Myślę, że przy obecnie panujących trendach miałby szansę sprzedać około 100 egzemplarzy!

Duszą i ciałem oddany swojemu flamenco-rockowemu życiu nagrał kolejne płyty: „13 utworów na gitarę i kobietę” (2004, wznowienie 2015) i „Magia flamenco” (2006).

Słuchając rad dobrych ludzi, którzy mu radzili, aby przeniósł się do Warszawy w celu zrobienia kariery, przeniósł się w okolice Łagowa Lubuskiego, gdzie mieszkał w zrujnowanym domu nad jeziorem, razem ze swoimi dwunastoma gitarami, kotką Ruiną, psem Aleksandrem Macedońskim oraz trzema kretami w ogrodzie, z którymi nawiązał przyjazne stosunki dobrosąsiedzkie. W owym Łagowie nie miał metra, ale za to wiatr przynosił od jeziora piękne nuty, myśli oderwane od rzeczywistości i liście spadające jesienią na kartki z nutami, co zaowocowało powieścią o bohaterach młodości - grupie Led Zeppelin "Schodami do nieba" (2007) oraz tomem poezji wraz z płytą - „Cafe Poema” (2009).

Jako artysta nie potrafi zagrzać długo miejsca, dlatego też w ostatnich latach szwendał się pomiędzy zamkami w Łagowie i von Podevills w Krągu, Stadniną Koni w Sowińcu i Warszawą, gdzie widać go było pomieszkującego na warszawskiej Starówce i/lub łażącego bez celu, piszącego w knajpkach (szczególnie w Galerii Freta, gdzie dobrzy ludzie dali mu miejsce na próby i koncerty) nową książkę: "Jimi Hendrix & Niccolo Paganini - dialogi" (2011).

Obecnie mieszka i tworzy na tajemniczym Zadupiu, w samym sercu podpoznańskiej puszczy, gdzie powstała pierwsza płyta nagrana z zespołem GrandPiano - "Nie jest źle" (2015) oraz powieść poetycka "Jim Morrison & Pablo Picasso – dialogi cz. 2" (2016).

 

Gra i tworzy muzykę, która za cholerę nie chce stać się modną. Był z tym u lekarza w Wiejskim Ośrodku Zdrowia, ale lekarz mu nie pomógł. No trudno, musi, że tak być musi!

 
 

 

Taniec flamenco Warszawa Poznań

Pokaz flamenco Białystok